Pokazywanie postów oznaczonych etykietą #Serwis. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą #Serwis. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 16 grudnia 2014

Podłe części. Elektryczność i jej ciemne sprawki. Uwagi dla mechaników część 4.

Część elektryczna.
Mamy tu cztery elementy: przewód przyłączeniowy zwany „sznurem”, stojan, wirnik, szczotki i łącznik z towarzyszącą mu elektroniką .
Dokładne oględziny „sznura” i jego próba prądowa rozwiązuje wiele tajemniczych awarii. Zawsze należy sznur intensywnie wyginać tuż przy wtyczce i przy rękojeści maszyny. W tych miejscach jego uszkodzenia nie widoczne z zewnątrz są najczęstsze. Sznur uszkodzony przy odgiętce możemy skrócić, a uszkodzony przy wtyczce najlepiej wymienić- chyba że mamy wtyczkę hermetyczną to wtedy możemy ją założyć. Może się wydawać to „zbytkiem łaski”, ale na budowie wilgoć i możliwość  zalania wodą  i doprowadzenie do spięcia lub przebicia jest realne. 
Tuż przed łącznikiem jest odciążka. Drobny element, o dużym znaczeniu. Zabezpiecza przed wyrwaniem/wyciągnięciem sznura z zacisków łącznika. Takie zdarzenie gwarantuje spięcie i minimum wysadzenie „korków”.
Łącznik.
By sprawdzić łącznik potrzebujemy: minimum próbnika, najlepszym rozwiązaniem jest miernik uniwersalny
Przy prostych łącznikach bez elektroniki sprawa jest prosta: podłączamy miernik do zacisków „wejścia” i „wyjścia” naciskamy klawisz i odczytujemy wynik: 0 brak przejścia, a jakikolwiek inny wynik oznacza przejście. I tu miernik odsłoni nam pewną tajemnicę- jeżeli wartości odczytane będą jednakowe to OK. jeżeli różne w znacznym stopniu to oznacza że powinniśmy żegnać się z łącznikiem. 
Wszystkie łączniki (oprócz całkowitego chłamu) mają na korpusie podane oznaczenia wejść i wyjść. Jeżeli są bardziej skomplikowane np. mają hamulec, to producent drukuje na korpusie schemat podłączeń zasilenia i wyjść. Oczywiście rysunek złożeniowy jest bardzo pożądany.
Dziś przy skomplikowanych maszynach lub naprawianych nie rzadko można poradzić sobie robiąc zdjęcie cyfrówką. A tradycjonaliści mogą zrobić rysunek. Ten prosty sposób pozwoli na podłączenie nowego łącznika „na małpę”. W praktyce warsztatowej łączniki elektroniczne są sprawdzalne w małym zakresie. Przeważnie stosuje się podłączenie „na wprost” z ominięciem łącznika i jeśli silnik pracuje to mamy sprawcę, jeśli nie to szukamy dalej. Czasem przy rozbudowanej elektronice trzeba odżałować i kupić nowy łącznik czy elektronikę i sprawdzić na żywym organizmie. 
Stojan.
Przeważnie są to dwie cewki, choć istnieją stojany „podkowiaste” np. w Metabo. Mierzymy wartości oporu obu cewek i jeśli są takie same to OK.
Jeśli się różnią o 2- i więcej jednostek to mamy do czynienia z uszkodzeniem zwojów stojana. Stojan wymieniamy na nowy lub regenerujemy. Regenerujemy w zakładzie wyspecjalizowanym w tej robocie. Jeżeli nie widzimy żadnych uszkodzeń mechanicznych w widocznych częściach uzwojenia stojana i miejscach wyprowadzenia przewodów to stojan jest na 99% sprawny. Ale uwaga! Jeżeli przejdziemy wszystkie punkty a awaria będzie występować to należy maszynę uruchomić i chwilę dać jej popracować. I potem szybko zmierzyć parametry stojana, i to da odpowiedź ostateczną. czasem dopiero po nabraniu temperatury pracy przerwa lub zwarcie w uzwojeniu da o sobie znać.

Stojan pracuje w korpusie. I czasami nasi kochani barbarzyńcy pracują maszyną tak intensywnie że rozgrzany stojan wytapia wsporniki jakie stabilizują go w korpusie. Jest na to sposób Pana Władka. Owijamy wirnik narzędzia kartonem z bloku technicznego. Przy wytartych wspornikach nakładamy np. poxilinę z nadmiarem tak by po skręceniu korpusu lub po wsunięciu go w korpus i włożeniu wirnika stojan oparty o wirnik owinięty w karton podparł stojan i zastygająca poxy utworzy zastępcze wsporniki dla stojana.
Cdn.

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Podłe części. Uwagi dla mechaników 3.

Idziemy dalej!

Napotykamy tu elementy sterujące zmianą rodzajów pracy. Czyli pokrętła które włączają i wyłączają udar i czasem wyłączają obroty uchwytu by zamiast pracy obrotowo- udarowej otrzymać tylko udar.
Najsłabszym elementem w tym układzie jest człowiek obsługujący maszynę. Większość  przełączników jest wyposażona w zapadki, które łamią się gdy obracamy te przełączniki, nie do końca wcisnąwszy klawisz zabezpieczający przed obrotem. Drugą tajemnicą tego miejsca są znaki lub sposoby w jaki trzeba je włożyć w korpus maszyny by uzyskać wszystkie sposoby pracy. Informacje o tym są zawarte w instrukcjach dla mechaników dołączanych do płyt serwisowych, dlatego należy dążyć by takie płyty posiadać. Z tajemnic można zdradzić że przełączniki  Metabo można złożyć tylko przy pomocy dodatkowych narzędzi. A przełączniki AEG są jednorazowe- raz wyjęte muszą zostać zastąpione nowymi.
Złożenie skrzyni biegów i elementów przeniesienia napędu na wrzeciono kończymy smarowaniem tego zespołu. Możemy to zrobić to na dwa sposoby. Pierwszy: smarujemy wszystkie łożyska i złożenia łożyskowe małą ilością smaru, a na koła zębate nakładamy porcję smaru wg. zaleceń serwisowych lub jeśli ich nie ma to max. 100 gram w przypadku młotowiertarki i 200 w przypadku cięższych młotów
UWAGA ! BRAK SMARU JEST TAK SAMO GROŹNY JAK JEGO NADMIAR!
Lepiej dać mniej niż więcej. Jeśli mamy dostęp do serwisówki to tam często są wyszczególnione (w gramach) ilości smaru. Smar powinien wytrzymywać temperaturę do 180 stopni Celsjusza. I należeć do smarów które pod wpływem temperatury zamieniają się w olej, i wracają do postaci stałej po spadku temperatury. Są elektronarzędzia smarowane olejem, przynajmniej te ich miejsca w których znajdują się układy udarowe. Olej ten musi być zgodny z tym co podaje producent, zbyt rzadki lub gęsty spowoduje częste awarie układu udarowego.


środa, 12 listopada 2014

Podłe części. Uwagi dla mechaników i majsterkowiczów. Część pierwsza.



Tytuł powyżej idealnie opisuje części które mają olbrzymi wpływ na pracę narzędzia, ale ich zużycie lub uszkodzenie jest często trudne do zauważenia lub lekceważone.

typowy przykład : opis klienta „słabo bije” zwłaszcza wiertarki  z udarem elektropneumatycznym.
Mechanik bierze maszynę w ręce i sprawdza. Wszystko OK!
Klient też kiwa głową bo widzi że maszyna pracuje.
Wraca klient na budowę i za chwilę słyszy : „nie bije”!
Co słyszy mechanik? 
O ile klient wraca do tego samego serwisu.
Przyczyną jest najczęściej O-ring na tłoku układu udarowego.
Ta chytra i złośliwa część, ma właściwości przeobrażania się niewidocznego dla zbyt szybkiego mechanika.
Nowy O-ring  jest okrągły i w miarę zużycia „kwadratowieje” . Są firmy które produkują te części inaczej; przekrój ich uszczelniaczy przypomina „X”. Te dla odmiany „okrągleją”.
Dlaczego tak się dzieje? Otóż obie te części pracują w cylindrach, i smarowane są mgłą olejową, w którą zamienia się  smar pod wpływem temperatury. Ale zanim do tego dojdzie O-ring pracuje „grzbietem” gdy jest okrągły, lub „krawędziami” gdy jest w kształcie „X”.  I gdy maszyna jest zimna i smar gęsty wydaje się że jest Ok.
A tu jest daleko od OK. Smar zamienia się w mgłę olejową i znika „kompresja” , która „bije” w maszynie.
Rozwiązanie? Przed sezonem przynieść maszynę i poprosić o „mały przegląd” ze szczególnym uwzględnienie wzmiankowanego podleca.
Uszczelniacze (simmerringi).
Pracują one w ciężkich warunkach: na styku ze światem zewnętrznym i mgłą smarną wewnątrz wiertarek z udarem pneumatycznym (w skrócie wszystkie maszyny z układem mocowania wiertła SDS+, SDS max mają udar pneumatyczny). Drobinki pyłu który jest doskonałym materiałem ściernym, jeśli ich nie usuwać choćby przez odmuchanie narzędzia, z czasem drobinki te przedostaną się między obracające się części a gumę uszczelniacza i ją przetrą.
Efektem jest „plucie” smarem przy dłuższej pracy. 
Rozwiązanie jak opisane powyżej z O-ringami.

Łożyska igiełkowe i wałeczkowe.

Bardzo chętnie stosowane. Są mniejsze niż kulkowe i w ciasnych wnętrzach dzisiejszych maszyn czują się doskonale. Często w postaci „złożeń” (pozbawione zewnętrznej bieżni), lub w postaci łożysk jednokierunkowych są ukryte w trzewiach elektronarzędzi  i bez kompletnej rozbiórki narzędzia są niewidoczne. Potrafią wyrządzić olbrzymie szkody. Na przykład gdy łożyskują wałek zębaty który współpracuje z wirnikiem. Zużycie igiełek powoduje odsuwanie się wałka od wirnika i zniszczenie zębatek na obu częściach. Efekt? Naprawa jest praktycznie nie opłacalna. Co gorsza jeżeli już zdecydujecie się na naprawę wiertarki lub młota, to te rozsypane igiełki mogą być przyczyną kolejnej awarii elektronarzędzia.
Obowiązkowo trzeba takie narzędzi sumiennie rozebrać i umyć, wyskrobując smar ze wszystkich zakamarków uszkodzonego narzędzia. Często jest tak że igiełki trzymają się „na smarze”. 

Szkło powiększające pomoże wykryć nam jeszcze jedną „zdradę”. 
W wyniku zużycia spowodowanego złym smarowaniem igły (wałeczki) tracą swój kształt. Stają się płaskie. To dyskwalifikuje łożysko. 
Kolejną pułapką związaną z tymi łożyskami jest miejsce ich stosowania. Głęboko schowane, zabezpieczone słabo widocznymi śrubami,nie wzbudzają zainteresowania mechanika. Łożyska wałeczkowe jednokierunkowe  luźno osadzone na wałkach potrafią „zniknąć” przy rozbiórce narzędzia i gdy mechanik jest niedoświadczony lub nieuważny,  to ma olbrzymi problem z uzyskaniem prawidłowej pracy narzędzia.

Rozwiązanie: umycie rozebranego narzędzia. Dokładne obejrzenie wyjętych części. Przestudiowanie rysunku złożeniowego ze szczególnym uwzględnieniem części nazywających się needle bearing, nadellager.   I ich wymiana przy pomocy odpowiednich narzędzi.