Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czołgi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czołgi. Pokaż wszystkie posty

sobota, 19 września 2026

Harry Ricardo. Człowiek, który nauczył silnik nie stukać

Każdy, kto tankował samochód, zna jego pracę, choć nie zna jego nazwiska. Liczba 95 na dystrybutorze to daleki potomek badań, które przed stu laty prowadził w małym warsztacie na południu Anglii Harry Ricardo. Pierwszy raz przeczytałem o nim u Janusza Meissnera, we wspomnieniach. Po polsku nie napisano o nim prawie nic. Spróbuję to trochę nadrobić.

Chłopak, który budował silniki

Harry Ralph Ricardo urodził się w 1885 roku w Londynie. Ojciec był architektem, dziadek ze strony matki, Alexander Rendel, znanym inżynierem budującym mosty i porty. Z tej mieszanki wyszedł chłopak, który zamiast grać w krykieta, budował w szkole maszyny parowe.

Na studiach w Cambridge zbudował motocyklowy silnik, na którym wygrał uczelniane zawody w oszczędności paliwa. Już wtedy interesowało go to, co później stało się sprawą jego życia: co właściwie dzieje się w cylindrze w ułamku sekundy po zapłonie i dlaczego jedne silniki robią to dobrze, a inne źle.

Czołg, który dostał serce

W 1916 roku na froncie zachodnim pojawiły się pierwsze brytyjskie czołgi. Były wolne, zawodne i napędzane silnikami, które do tego zadania po prostu się nie nadawały. Ricardo dostał zlecenie zaprojektowania silnika specjalnie do czołgu.

Powstał sześciocylindrowy silnik o mocy 150 koni mechanicznych, który napędzał czołg Mark V. Był mocniejszy od poprzednika, prostszy w produkcji i przede wszystkim niezawodny, a w czołgu niezawodność silnika decyduje o tym, czy załoga wróci. Kto siedział kiedyś w czołgu, wie, że silnik to nie jest jeden z podzespołów. To jest to, od czego zależy wszystko inne.

Stuk

Po wojnie Ricardo zajął się problemem, który męczył wszystkich konstruktorów: spalaniem stukowym. Kiedy podnosi się stopień sprężania, silnik daje więcej mocy i zużywa mniej paliwa, ale w pewnym momencie zaczyna stukać. Mieszanka zamiast spalać się równo, wybucha gwałtownie, a to niszczy tłoki i łożyska.

Wtedy nikt dokładnie nie wiedział, skąd to się bierze. Ricardo zbudował silnik badawczy, w którym stopień sprężania dało się zmieniać w czasie pracy, i zaczął metodycznie testować różne paliwa. Pracował przy tym między innymi z Henrym Tizardem, późniejszym ojcem brytyjskiego radaru, a badania wspierał koncern Shell.

Wynik był prosty i przełomowy zarazem: to, kiedy silnik zaczyna stukać, zależy w ogromnej mierze od paliwa. Jedne benzyny pozwalały na wysokie sprężanie, inne nie. Z tych prac wyrosło myślenie o paliwach w kategoriach odporności na stukanie, a potem skala liczb oktanowych. Dzisiejsza benzyna to w pewnym sensie jego dzieło.

Wir w komorze spalania

Drugim wielkim pomysłem Ricardo była głowica turbulentna do silników dolnozaworowych, które dominowały wtedy w samochodach. Tak ukształtował komorę spalania, żeby mieszanka przy sprężaniu była wtłaczana w ciasną przestrzeń nad tłokiem i wirowała. Wirująca mieszanka spala się szybciej i równiej, więc można było podnieść sprężanie bez stuku.

Zysk był odczuwalny od razu: więcej mocy z tego samego silnika, mniej paliwa. Licencję na głowicę kupili producenci na całym świecie, a opłaty licencyjne pozwoliły Ricardo utrzymać niezależną pracownię badawczą.

Diesel, który mógł się kręcić

W latach 30. Ricardo zajął się dieslem. Ówczesne silniki wysokoprężne były ciężkie i wolnoobrotowe, dobre do statków i elektrowni, ale nie do samochodów. Ricardo opracował komorę wirową nazwaną „Comet”: paliwo wtryskiwano do małej komory wstępnej, w której powietrze gwałtownie wirowało, a stamtąd płonąca mieszanka przechodziła do cylindra.

Dzięki temu diesel mógł kręcić się szybko, pracować ciszej i zmieścić się pod maską autobusu, ciężarówki, a w końcu osobówki. Na tej zasadzie działały przez dziesięciolecia miliony silników, aż zastąpił je wtrysk bezpośredni.


Sam jeździłem dieslowskim Citroënem C15, składanym w Nysie. Nie wiedziałem wtedy, że pod maską pracuje pomysł Ricardo. Silniki PSA XUD, które napędzały C15, Peugeota 205 i całą masę innych aut, korzystały z wersji jego komory wirowej aż do przełomu wieków, i to im zawdzięczały opinię silników, które pojadą prawie na wszystkim.

C 15 z tym silnikiem był niezawodny, jeżeli wykazać odrobinę troski o ten silnik, nie zawodził nigdy. Przez pięć lat przejechałem tym C15 300 tysięcy kilometrów. Jako ochronę stosowałem Dieselskydd. Skydd był niezawodny: Skydd to depresator, czyli środek przeciw „żelowaniu” oleju napędowego zimą. Kilka rzeczy, które można o nim napisać:

Co to jest:

  • Nazwa jest szwedzka. „Dieselskydd” znaczy po szwedzku „ochrona diesla”, a preparat produkowany jest w Szwecji według receptury sprawdzonej w skandynawskiej zimie.
  • Obecnie sprzedaje go w Polsce Kemetyl pod marką Black Arrow.
  • Dawkowanie jest oszczędne: 1 litr preparatu na 1000 litrów paliwa, czyli pół litra na 500 litrów.

Jak działa:
Olej napędowy zawiera parafinę, która na mrozie wytrąca się w postaci kryształków. Te zatykają filtr i przewody, a silnik gaśnie albo nie odpala. Depresator nie usuwa parafiny, tylko sprawia, że kryształki są drobne i przechodzą przez filtr. Producent twierdzi, że w zależności od jakości paliwa działa nawet do minus 39 stopni. Podobne preparaty konkurencji obiecują obniżenie temperatury użytkowania paliwa o 8–15 stopni, co jest bliższe realnym możliwościom takich środków.

Uczciwie, co działa, a co jest reklamą:

  • Działa: ochrona przed zatykaniem filtra na mrozie. To jest jego prawdziwe zadanie.
  • Warunek: trzeba go dodać przed mrozem, do ciepłego paliwa. Kiedy parafina już się wytrąciła, depresator jej nie rozpuści, trzeba wtedy ogrzać paliwo.
  • Reklama: „poprawia pracę i zwiększa moc silnika” to hasło z etykiety, którego bym nie traktował poważnie. Na moc żaden depresator realnie nie wpływa.
  • Latem nie był potrzebny, ale też nie szkodził. Stosowanie go „namiętnie do wszystkich diesli” było więc raczej tanią polisą niż koniecznością.

Kontekst historyczny:
W latach 90. paliwo na polskich stacjach bywało loterią, a letni olej potrafił „dotrwać” do pierwszych przymrozków. Dla kogoś, kto jeździł C15 czy innym starym dieslem, Skydd w bagażniku był zimowym odruchem jak skrobaczka do szyb. Dziś stacje sprzedają olej zimowy i arktyczny dopasowany do pory roku, więc taki dodatek jest potrzebny rzadziej, choć nadal ratuje przy bardzo silnym mrozie albo paliwie niewiadomego pochodzenia.

Lotnictwo

Ricardo był też wielkim orędownikiem zaworów tulejowych, w których zamiast zaworów grzybkowych w cylindrze porusza się tuleja z otworami. Jego badania wykorzystano w silnikach lotniczych Bristol i w Napierze Sabre, jednym z najmocniejszych silników tłokowych II wojny światowej. Zawory tulejowe okazały się ślepą uliczką techniki, ale w swoim czasie dały samolotom moc, której potrzebowały.

Co po nim zostało

Ricardo został członkiem Royal Society, a w 1948 roku dostał tytuł szlachecki. Zmarł w 1974 roku. Jego podręcznik o szybkobieżnych silnikach spalinowych uczył kolejne pokolenia konstruktorów, a firma, którą założył, działa do dziś jako jedna z najważniejszych pracowni badawczych w branży napędów.

Najważniejsze jest jednak coś, czego nie widać. Ricardo pokazał, że silnik to nie jest wynik wyczucia i szczęścia, tylko coś, co można zmierzyć, zrozumieć i poprawić. W tym sensie siedzi w każdym silniku, który dziś pracuje, także w tym, który właśnie stoi pod twoim oknem.

Warto przeczytać (po angielsku)

  • Harry Ricardo, Memories and Machines: The Pattern of My Life (1968). Autobiografia, pisana lekko i z humorem.
  • John Reynolds, Engines and Enterprise: The Life and Work of Sir Harry Ricardo (1999). Porządna biografia.
  • Harry Ricardo, The High-Speed Internal Combustion Engine. Podręcznik, dla ambitnych.

poniedziałek, 22 czerwca 2026

Żołnierski elementarz. Komiks, który uczył obsługi czołgu T-55

 

Żołnierski elementarz. Komiks, który uczył obsługi czołgu T-55

Jest taki rysunek, którego nie spodziewasz się znaleźć obok Koziołka Matołka: załoga czołgu T-55, krok po kroku robiąca przegląd kontrolny wozu. Ta sama kreska, ta sama lekka ręka — tylko zamiast koziołka wędrującego do Pacanowa mamy żołnierza sprawdzającego poziom oleju. A narysował to ten sam człowiek: Marian Walentynowicz.

Mam w domu komplet tej serii. I skoro w sieci nie ma o niej praktycznie nic, postanowiłem to spisać — bo część historii technicznej żyje już tylko w szufladach, a nie w katalogach.

Co to właściwie jest

Seria nazywa się „Żołnierski elementarz" i ma motto, które mówi wszystko o jej zamyśle:

Żołnierski elementarz — przeczytasz, zapamiętasz.

To nie podręcznik w klasycznym sensie. To regulamin obsługi sprzętu i podstaw służby, przełożony na wiersz i rysunek. Żartobliwy w formie, ale całkiem poważny w treści. Idea jest prosta i stara jak wojsko: suchego regulaminu dziewiętnastolatek nie zapamięta, ale rymowankę z obrazkiem — owszem. Wpada do głowy i zostaje.

To dokładnie ta sama filozofia, co w słynnej niemieckiej Tiger-Fibel z 1943 roku — instrukcji obsługi Tygrysa zrobionej jak komiks, z dowcipem i rymem, żeby młody czołgista to przeczytał, a nie odbił się od urzędowego żargonu. Niemcy mieli całą rodzinę takich druków (Tiger-Fibel, Panther-Fibel, Panzerknacker). „Żołnierski elementarz" to polska, powojenna gałąź tego samego pomysłu.

Skąd się wzięła

Seria narodziła się w 1961 roku, przy redakcji „Przeglądu Wojsk Lądowych". Pomysł był taki, żeby podstawowe regulaminy i zasady szkolenia przedstawić wierszem — często satyrycznym — i zilustrować. Teksty pisali różni autorzy: Jan Bryk, Teresa Czudowska, Juliusz Głowacki, Henryk Hubert, Tadeusz Nowicki, Józef Prutkowski, Janusz Przymanowski (tak, ten sam, od „Czterech pancernych"). Ilustrował Marian Walentynowicz.

Druk: Wojskowe Zakłady Graficzne w Warszawie — wojskowa drukarnia podległa MON, działająca przy Grzybowskiej od 1947 roku. Format kieszonkowy, miękka okładka, kilkadziesiąt stron. Druk użytkowy w pełnym tego słowa znaczeniu: tani, masowy, „zużywalny". I właśnie dlatego dziś trudny do znalezienia w komplecie — bo takich rzeczy nikt nie traktował jak białych kruków, szły w obieg i niszczały.

Żołnierski elementarz, Żołnierski elementarz, ilustracja Marian Walentynowicz, jazda czołgiem T-55, ilustracja Marian Walentynowicz, czołg T-55

Kim był rysownik

To jest najlepsza część tej historii. Marian Walentynowicz (1896–1967) to człowiek, którego zna każde polskie dziecko, nawet jeśli nie zna nazwiska — bo to on narysował Koziołka Matołka i Małpkę Fiki-Miki (teksty pisał Kornel Makuszyński). Prekursor polskiego komiksu z dymkami.

Ale Walentynowicz to nie był tylko rysownik dla dzieci. W czasie II wojny był korespondentem wojennym przy 1 Dywizji Pancernej generała Stanisława Maczka. Przeszedł szlak bojowy z pancerniakami Maczka, spisał to potem w książce „Wojna bez patosu". Zaprojektował też Znak Spadochronowy 1 Samodzielnej Brygady Spadochronowej.

Czyli mamy tu człowieka, który czołgi znał nie z opisu, tylko z autopsji — widział je w terenie, w robocie, na froncie. Rysownik dla dzieci, który wiedział, jak naprawdę pachnie wojna pancerna. Lepszego autora do „komiksowego podręcznika czołgisty" trudno sobie wyobrazić.

I jest w tym ładna ironia historii: człowiek, który malował zachodnie czołgi 1 Dywizji Pancernej na emigracyjnym szlaku, po wojnie rysuje w PRL instrukcję obsługi radzieckiego T-55. Ta sama ręka, dwa zupełnie różne światy.

Tomy, które mam
Żołnierski elementarz, rysunek Marian Walentynowicz, przegląd kontrolny czołgu T-55

To jest właściwie sedno tego wpisu — spis serii z autorami tekstów, bo takiego zestawienia nie znalazłem nigdzie indziej. Antykwariaty sprzedają „Żołnierski elementarz Walentynowicza" jako pojedyncze zeszyty, bez rozbicia na tomy i bez nazwisk autorów wierszy. A te nazwiska są w stopkach — wystarczy mieć zeszyt w ręku.

TomTekst
Przegląd kontrolny czołguJuliusz Głowacki
Ogień czołguJuliusz Głowacki
Jazda czołgiemautor nieustalony
Czołg w walceHenryk Hubert
StrzelanieTeresa Czudowska (1965)
Podstawowa wiedza wojskowaJanusz Przymanowski

Cztery pierwsze tomy plus „Strzelanie" układają się w spójny kurs załogi: przegląd → jazda → ogień/strzelanie → walka. Krok po kroku, czynność po czynności. „Podstawowa wiedza wojskowa" Przymanowskiego to tom ogólny, wspólny fundament. Rocznik 1965 przy „Strzelaniu" pokazuje, że serii nie wydano jednorazowo w 1961 — żyła i była dodrukowywana przez kawał lat 60.

Sygnatura mojego egzemplarza „Przeglądu kontrolnego czołgu": WZGraf, zam. 7590, CW-65247.

Druga strona instrukcji

Czołg w walce – Żołnierski elementarz, ilustracja Marian Walentynowicz, czołg T-55

Tu wchodzi moja własna nuta. Bo ja byłem po drugiej stronie tego komiksu.

Służyłem w latach 1984–85 i jeździłem T-55. Tym samym czołgiem, którego załogę Walentynowicz rysował dwadzieścia lat wcześniej. Znam to, co na tych obrazkach, nie z teorii — „gąski", jak mówiliśmy na gąsienice, były ciężkim cholerstwem do zmiany, a obsługa wozu wyglądała mniej więcej tak, jak Głowacki rozpisał wierszem.

I to jest właśnie wartość, którą widzę dopiero teraz, składając te zeszyty: rysunek instruktażowy z 1961 plus żywe wspomnienie kogoś, kto tej instrukcji podlegał. Komiks mówi, jak miało być. Ja pamiętam, jak było. Te dwie rzeczy razem to coś, czego nie odtworzy żaden archiwista — bo trzeba mieć jednocześnie druki i pamięć.

Będę te tomy po kolei skanował i pokazywał, strona po stronie, z własnym komentarzem „a w praktyce to wyglądało tak". Pierwsze odcinki są już na moim kanale — linki niżej.

ogień czołgu- Żołnierski elementarz, ilustracja Marian Walentynowicz, czołg T-55


Dlaczego w ogóle o tym piszę

Bo to ginie. Druki użytkowe — wojskowe instrukcje, materiały szkoleniowe, rzeczy z założenia „na zużycie" — to kategoria, która znika najszybciej. Nie trafiały do bibliotek, nie były zbierane jak dzieła sztuki. A akurat ten cykl ma podwójną wartość: jako kawałek historii dydaktyki wojskowej i jako mało znana karta w dorobku jednego z ojców polskiego komiksu.

Żołnierski elementarz – Strzelanie, rysunek Marian Walentynowicz, tekst Teresa Czudowska, 1965

Jeśli zajmujesz się Walentynowiczem, historią komiksu albo techniką wojskową PRL — daj znać. Komplet z rozpisanymi autorami to chyba więcej, niż leży w niejednym katalogu.

korzystałem ze zbiorów własnych i internetu

https://www.youtube.com/@robertkobuszewski4363

wtorek, 2 kwietnia 2024

Żołnierski elementarz. Jazda Czołgiem komiks na czasie.

Każdy kto zetknie z postsowieckim sprzętem pancernym, przy pomocy tej książeczki poradzi sobie z prowadzeniem stalowego potwora! Marian Walentynowicz "Jazda czołgiem".



Książeczka w stylu tiger fiebel.

🇵🇱 Polski

„Czołg w walce. Żołnierski Elementarz” to książka napisana z humorem, ale przekazująca poważną wiedzę — znakomity przewodnik po taktyce działania pojedynczego czołgu. Każdy, kto zetknął się z postsowieckim sprzętem pancernym, dostrzeże, że wciąż pozostaje aktualny. Choć dziś realia mogą wyglądać inaczej, idea się nie zmienia: nauka podstaw i pracy załogi, najczęściej czołgu T-55. Ilustracje stworzył Marian Walentynowicz — twórca Koziołka Matołka, żołnierz 1. Dywizji Pancernej generała Maczka i autor wspomnień „Wojna bez Patosu”.


🇬🇧 English

“The Tank in Combat. A Soldier’s Primer” delivers a humorous tone while remaining a serious, practical guide to the tactics of a single tank. Anyone familiar with post-Soviet armoured vehicles will notice how relevant it still is. Times may have changed, but the purpose stays the same: teaching the basics of tank operation, with the T-55 crew as the central focus. The illustrations were made by Marian Walentynowicz — the artist behind Koziołek Matołek, a veteran of General Maczek’s 1st Armoured Division and author of the memoir “War Without Pathos.”


🇩🇪 Deutsch

„Der Panzer im Gefecht. Soldaten-Fibel” verbindet humorvolle Form mit ernsthaftem Inhalt – ein hervorragendes Handbuch über die Taktik eines einzelnen Kampfpanzers. Wer postsowjetische Panzertechnik kennt, erkennt schnell, wie aktuell dieses Werk geblieben ist. Heute mag vieles anders aussehen, doch das Ziel bleibt gleich: das Erlernen grundlegender Fähigkeiten, dargestellt am Beispiel der T-55-Besatzung. Die Zeichnungen stammen von Marian Walentynowicz – dem Schöpfer des Koziołek Matołek, Veteran der 1. Panzerdivision von General Maczek und Autor der Erinnerungen „Krieg ohne Pathos“.


🇺🇦 Українська

«Танк у бою. Буквар солдата» має жартівливу форму, але передає серйозні знання — чудовий посібник з тактики використання одного танка. Кожен, хто стикався з пострадянською бронетехнікою, помітить, що книга досі актуальна. Хоч сьогодні все може виглядати інакше, суть не змінилася — навчання базових умінь, показаних через екіпаж танка Т-55. Ілюстрації створив Маріан Валентинович — автор Козьолека Матолека, ветеран 1-ї танкової дивізії генерала Мачека та автор мемуарів «Війна без пафосу».

🇫🇷 Français

« Le Char en combat. Manuel du soldat » adopte un ton léger, mais transmet un savoir très sérieux — un guide remarquable sur l’usage tactique d’un char individuel. Quiconque a approché le matériel blindé postsoviétique remarquera que ce manuel reste étonnamment actuel. Même si la technologie a évolué, l’idée fondamentale demeure : enseigner les compétences de base à l’équipage, ici celui du T-55. Les illustrations sont signées Marian Walentynowicz — le créateur du célèbre Koziołek Matołek, vétéran de la 1re division blindée du général Maczek et auteur des mémoires « Guerre sans pathos ».


🇪🇸 Español

« El tanque en combate. Manual del soldado » combina humor con información seria: un excelente manual sobre el uso táctico de un solo tanque. Quienes hayan trabajado con blindados postsoviéticos verán que sigue siendo sorprendentemente vigente. Aunque el equipo ha cambiado con el tiempo, la idea es la misma: aprender lo básico, siguiendo a la tripulación de un T-55. Las ilustraciones fueron realizadas por Marian Walentynowicz — creador de Koziołek Matołek, veterano de la 1.ª División Acorazada del general Maczek y autor de las memorias « Guerra sin Patetismo ».


🇮🇹 Italiano

« Il carro armato in combattimento. Abbecedario del soldato » è un manuale dal tono ironico, ma dal contenuto estremamente serio — un’ottima guida alle tattiche di impiego di un singolo carro armato. Chi conosce i mezzi corazzati postsovietici noterà subito quanto il testo sia ancora attuale. Oggi tutto può sembrare diverso, ma l’obiettivo rimane lo stesso: insegnare le basi, attraverso l’equipaggio di un T-55. Le illustrazioni sono di Marian Walentynowicz — autore di Koziołek Matołek, veterano della 1ª Divisione Corazzata del generale Maczek e autore di « Guerra senza Patos ».


🇨🇿 Čeština

„Tank v boji. Vojenská čítanka“ působí humorně, ale skrývá velmi vážné znalosti — skvělý návod k taktice používání jednoho tanku. Každý, kdo se setkal s postsovětskou obrněnou technikou, pozná, že kniha je stále aktuální. I když se dnes mnohé změnilo, hlavní myšlenka zůstává: naučit základním dovednostem posádku tanku T-55. Ilustrace vytvořil Marian Walentynowicz — autor legendárního Koziołka Matołka, veterán 1. obrněné divize generála Maczka a autor pamětí „Válka bez patosu“.


🇸🇰 Slovenčina

„Tank v boji. Vojenský elementár“ pôsobí žartovne, no obsahuje vážne a praktické poznatky — ideálny sprievodca základmi taktického použitia jedného tanku. Každý, kto sa stretol s postsovietskou technikou, uvidí, že kniha je stále aktuálna. Hoci sa doba zmenila, cieľ ostáva rovnaký: naučiť posádku tanku T-55 základným schopnostiam. Ilustrácie nakreslil Marian Walentynowicz — tvorca Koziołka Matołka, veterán 1. tankovej divízie generála Maczeka a autor pamätí „Vojna bez pátosu“.